
Pierwsze migawki (XXL)
Wyjazd na krótkie wakacje w najlepszym czasie roku, a wyjazd zimą, z pytaniem „czy tu można żyć?” – to dwa różne stany umysłu.
Pierwsze chwile mają swój ciężar: wyjście z lotniska, pierwsza kawa, pierwszy spacer, pierwsza noc w wynajętym mieszkaniu. Wtedy rzeczywistość wchodzi najgłębiej.
I te migawki są faktycznie XXL – pozwolę sobie je zapisać.
1. Transport – pierwsza lekcja logiki.
Lotnisko Skopje. Stolica europejska, a… nie ma autobusu miejskiego do miasta. Tylko prywatny bus i taxi. Autobus JSP dojeżdża do Petrovca – kilka kilometrów za dużo dla pieszego, a dla systemu „wystarczająco”.
W aplikacji JSP bilety kupujesz wygodnie, ale trasy często nie umie wyszukać, choć teoretycznie też do tego służy. Paradoksalnie to Google Maps radzi sobie tutaj nieźle.
Skopje jest jednak na tyle małe, że nawet przeciętny transport działa. A miasto można obejść pieszo, jeśli się lubi patrzeć.
Za to kierowcy autobusów zatrzymują się daleko od krawężników – kompletnie odwrotnie niż w Warszawie.
2. Powietrze – przez płuca do serca.
Smog miejscami tak gęsty że płuca bolą. W nocy w mieszkaniu czułem dym, mimo zamkniętych okien.
Mówią, że to dopiero początek „sezonu”.
Paradoks – bezchmurne niebo, słońce świeci, a świat wygląda jak za mgłą.
Drugiego dnia trochę się przyzwyczaiłem, ale kaszel i katar pozostał.
Trzeba chyba nauczyć się kochać to miasto takim jakie jest.
3. A gdy nie smog — to papierosy.
Przed dymem nie uciekniesz. Kafici, kafani, „strefy dla niepalących” tylko na papierze. Palą dzieciaki. Kiedyś w teatrze kobieta przede mną paliła IQOSa.
To codzienność — nikt nie reaguje.
4. Temperatura – inne 8 stopni.
Po wyjściu z lotniska – 8 stopni, ale czułem to jak polskie 3-4.
W dzień – odwrotnie: 8 stopni jak polskie 15.
Tutaj słońce inaczej działa. To też pamiętam z innych pobytów – 15 stopni i T-shirt, podczas gdy w Polsce przy takiej samej pogodzie jeszcze kurtka.
5. „Parno” – ogrzewanie miejskie, które żyje własnym rytmem.
Nocą kaloryfer zimny.
Z artykułu sprzed kilku lat – parno działa od 6 do 22.
Może przedłużą, jeśli będzie – 8.
Ostatniej nocy był już lekko ciepły.
Niemniej, tu nie zawsze jest ciepło, kiedy ty potrzebujesz.
6. Niezamykane skrzynki i uczciwość.
Skrzynki w blokach bywają otwarte. Czasem nawet nie mają drzwiczek. Każdy może wyjąć i włożyć. Zatem chyba nie kradną.
W wakacje zostawiałem gospodarzom pieniądze w takiej skrzynce.
7. Karaczany.
Mieszkanie idealnie czyste, a w łazience 2 karaczany, które chyba wyszły z odpływu. Zatkałem go słoikiem, potem użyłem pianki – na razie spokój.
Tutaj to nie sensacja. Może się zdarzyć nawet w nowym bloku. Nie straszy tak bardzo.
8. Pierwsze zakupy.
Zakupy w Vero na 3 dni – 2788 MKD, czyli 46 euro. Muszę się nauczyć tutejszej logiki wydawania pieniędzy.
9. Ciepła woda i bojlery.
Ciepłej wody miejskiej nie ma – są bojlery w łazienkach i grzałki przy kranach.
W kuchni woda jest albo zimna, albo wrzątek. Nic pomiędzy.
10. Stan dbania o przestrzeń.
Nawet „lepsze” budynki mają klatki i elewacje jakby zostawione same sobie. Jak w piosence: „przewróciło się, niech leży” – tutaj raczej „zabrudziło się, pomazało się, niech będzie”.
11. Siedzenie na zewnątrz mimo zimna.
4 stopnie, a otwarty ogródek kawiarni pełny. Ludzi ciągnie na dwór – smog, chłód, nieważne.
12. Ludzie w dużym mieście.
W autobusach te same zmęczone twarze co w Warszawie. Inni ludzie są w Skopje niż w Delčevie. Tam ktoś zagadał, tu każdy idzie w swoją stronę. Może w mniejszym miejscu łatwiej było o kawę i rozmowę.
Tu może trzeba będzie pukać samemu.
To Skopje, z którym się oswajam:







