
Antyinstagram
Nie robiłem nigdy wielu zdjęć i nie mam do tego tak zwanego „drygu”. Już dawno jednak zauważyłem, że gdy pojawia się ten sporadyczny impuls „pstryknięcia”, to najczęściej pod wpływem codziennych kadrów: zakamarków miast, nie zawsze czystych ulic albo – jeśli poza miastem – jakichś nudnych pól z kępkami krzewów.
Wydaje mi się wtedy, że w tych ujęciach dostrzegam coś interesującego, co ulatuje w momencie zamrożenia chwili na fotografii.
Podobnie bywa, gdy „podróżując po internecie” moją uwagę przyciągają zwykłe aleje wśród bezlistnych drzew albo tunele szarych bloków. Być może to oddech pośród hałasu świata – pisząc trochę Madžirovem – podążanie tam, gdzie cisza rysuje kształty.
Wrzucam paczkę takich antyinstagramowych zdjęć z codziennego chodzenia z ostatnich dwóch tygodni. Bez szczegółowych podpisów – pochodzą głównie z dzielnic Kisela Voda i Centar, jedno wieczorne z Debar Maalo oraz trzy, wliczając okładkę posta, z Čair, czyli z północy, zza Vardaru. Dla urozmaicenia: cztery bardziej klasyczne ujęcia okolic Placu Macedonia.
Dodatkowo, bonus z ostatniej chwili: Cevahir Towers (najwyższe budynki w Macedonii, dzielnica Aerodrom) na tle porannej zorzy.















