
Migawki po tygodniu
Minął tydzień, podczas którego sporo się wydarzyło, a wrażenia ewoluowały wraz z upływem czasu. Stąd czuję potrzebę aktualizacji i doprecyzowania pewnych spostrzeżeń.
1. Transport – czasem lepiej pieszo.
Niezbyt przewidywalny. Brak oznaczeń linii oraz rozkładów na przystankach, a nie wszędzie są elektroniczne tablice informacyjne.
Gdyby nie technologia w telefonie, kompletnie błądziłbym we mgle.
Jednak Google też nie zawsze sobie radzi – kiedyś czekałem czterdzieści minut, przepuszczając kolejne autobusy, zanim zorientowałem się, że te sugerowane przez mapy po prostu tamtędy nie jeżdżą.
Na szczęście lubię chodzić – często to szybsze rozwiązanie.
Autobusy bywają też brudne.
2. Powietrze – bez dramatu.
Ostatnio zupełnie w porządku. Zatem smog nie jest stałym zjawiskiem – można od niego odpocząć i też czasem przewietrzyć płuca.
3. Temperatura – cieplej niż myślałem.
Nawet bardzo ciepło. Pierwsze wrażenie nie było zatem normą.
Przy 10 stopniach na termometrze chodzę w letniej kurtce i wychodzę na balkon w majtkach – również w nocy.
Przyjemnie. Nie do pomyślenia przy 10 stopniach w Polsce.
4. „Parno” – ogrzewanie z własną logiką.
Jest ciepło, ale kaloryfery grzeją w dzień pełną parą. Upał w mieszkaniu.
Zastanawiam się, czy w takiej sytuacji powinienem dorzucić klimę do kompletu, skoro ogrzewania wyłączyć nie mogę.
5. Karaczany – lepiej je polubić.
Kolejny się zagubił w łazience. Trzeba jednak zamykać odpływ – pianka to za mało.
Ponoć taki klimat, takie środowisko na południu.
A że bloki i instalacje zaniedbane, wyobrażam sobie, jak też śpiewają po rurach czy piwnicach: „Makedonija ti nudi ljubov i sè…”.
6. Zakupy – drogie. Leczenie – tanie.
Zakupy droższe niż w Biedronce, ale za wizytę w szpitalu, RTG i gips na ręce zapłaciłem tylko około 28 EUR.
Prawdziwa okazja.
7. Przestrzeń wspólna w budynkach.
Nie chcę już udawać, że tego nie czuję. Na klatce cuchnie – aż zalatuje trochę przez drzwi. To trzeci blok w którym mieszkałem w Skopje, wliczając letnie wakacje, i wszędzie cuchnęło. Wygląda na to, że nikt nie sprząta.
Latem mieszkałem też w niby luksusowym budynku z recepcją i garażem pełnym bardzo drogich aut, ale czystość na korytarzach również pozostawiała trochę do życzenia.
Na szczęście samo obecne mieszkanie jest najświeższe ze wszystkich dotychczasowych. Jest na siódmym piętrze. Mam nadzieję, że choć mechanicznie konserwują tę zdewastowaną windę.
8. Pułapki, zastawione chodniki.
Mam złamaną rękę, bo ktoś zabezpieczył sobie miejsca parkingowe niewidoczną w nocy linką na wysokości piszczeli. Nie było innego przejścia – chodnik zastawiony.
W ogóle wzdłuż całych ulic chodniki bywają zastawione autami. Musisz je omijać idąc jezdnią.
9. W deszczu chodzisz w błocie jak na wsi.
Niejednokrotnie. Ubytki w chodnikach, nierówności oraz zwykły brud – gdyż prawdopodobnie nikt ich nie czyści – sprawiają, że w deszczu czystym butem nie wszędzie przejdziesz.
10. Szpital pańswowy – szybciej niż w Polsce?
I tu zdziwienie, gdyż to doświadczenie przeczy wszystkiemu co dotychczas słyszałem o tutejszej służbie zdrowia.
Zostałem zaopiekowany błyskawicznie i bardzo dobrze. Koszt niski.
Nie zamierzam łamać kolejnej ręki, by sprawdzać to na większej próbie.
11. Skopje – czy to „prawdziwa Macedonia“?
Ludzie sympatyczni, ale wydają się trochę bardziej zamknięci, trochę bardziej zabiegani.
I zastanawiam się czasem – czy Skopje wciąż jest tą „prawdziwą Macedonią”, którą znam z innych miejsc?