
Skoro nasza Mara była czysta, niech i teraz taka będzie
Macedońska opowieść ludowa
Byli sobie mąż i żona. Kobietę nazywali Czystą Marą. Nie dlatego, że była bardzo czysta, ale ponieważ nie była czysta.
Cokolwiek zrobiła – czy chleb gniotła, czy mandżę ugotowała – wszędzie znalazło się coś obrzydliwego: czy to włos, czy to źdźbło, gnój czy bobek. Co człowiek nie spojrzy, czymś zbrukało się gotowanie Mary.
Przy każdym obiedzie czy wieczerzy mąż Mary brzydził się chlebem albo mandżą, bo zawsze znajdował coś odrażającego. Wciąż ją ganił i powtarzał jej:
– Wstyd, droga Mario, imieniu, które nosisz – Czysta Marija – kiedy każda mandża, którą ugotujesz, zawsze ma w środku coś obrzydliwego. Zakasaj te przeklęte rękawy i podwiń poły do łokci i tak rób chleb i gotuj mandżę.
Od tego gadania swojego męża, Marija się trochę zawstydziła i wbiła sobie do głowy jego pouczenie. Kolejnego ranka się przygotowywała, żeby wyrabiać zelnik. Żeby zelnik ten był czysty, wzięła się i rozebrała całkiem do goła, tak jak ją matka rodziła, i zabrała się za wyrabianie.
Wyrobiła dolną korę i wstawiła zieleninę. Wyrobiła górną korę i wyprostowała się, żeby wstawić na zieleninę. I, kręcąc się, nie wiem jak, potknęła się i wpadła pupą w zelnik.
W tym samym czasie, pech chciał, przyszedł kum i znalazł Marę z pupą w zelniku. Skoczyła nieboraczka Mara prosto i przywitała kuma. Pobłagała go, mówiąc:
– Uuu, kumie, kumie, jakże to Bóg cię sprowadził w tej godzinie? Błagam cię kumie, odskrob mi tę zieleninę z pupy, jako że twoje ręce są czystsze od moich, i wstaw ją do zelnika. I ja sama bym ją odskrobała, gdybym nie miała rąk zajętych wałkiem, na którym mam drugą korę. Jeśli położę go na ziemi, może się jakim brudem splugawić, a ja jednak chcę, żeby ten zelnik był najczystszy. Jako że mój mąż nie je byle czego, tak po to się soblekłam cała do goła, żeby wyrabiać zelnik najczyściej.
Kiedy kum usłyszał te słowa od kumy i gdy ją zobaczył z gołą pupą upadłą w zieleninę, skręcił się ze śmiechu i rozpowiedział po świecie o czystości Mary.
Od tego czasu świat ją przechrzcił tym powiedzeniem: „Skoro nasza Mara nie była czysta, niech i teraz taka nie będzie”.
Tekst na podstawie macedońskiej ludowej opowieści zapisanej przez Marko Cepenkova, w wersji współczesnej. Przekład literacki z zachowaniem rytmu i prostoty oryginału.
Tłumaczenie: Adam Czerski