Co sprawia, że nawet będąc sam, zupełnie nie czuję się tu obco?

Wystarczy dwa razy zrobić zakupy w tym samym markecie, żeby zostać zauważonym. Wchodzisz. Zdravo, zdravo. Bez udawania, że jesteśmy przezroczyści. Kako ste? Kako si? Tutaj obecność działa nawet bez ekstrawertyzmu.

Spotykasz znów kogoś na ulicy? Rozpoznajecie swoje twarze? Może się zdarzyć uśmiech, co znaczy „widzę cię“. Tutaj to częściej tryb domyślny niż w Polsce.

Ogarniam się do wyjścia ze sklepu, próbuję poprawić kurtkę, mając rękę w gipsie – podchodzi pani i pomaga.

Na kasie – bez ciśnienia. Pani uspokaja: poleka, poleka. Pyta się w dodatku, czy mi pomóc.

Innym razem, inna pani, widząc mój gips, zabiera mi wózek – wyręcza w wykładaniu moich zakupów na taśmę. Bronię się, mówię, że nie trzeba, że mam drugą zdrową rękę, radzę sobie przecież, wstydzę się. Cóż, po drugiej stronie kasy jeszcze pakuje wszystko w dwie torby. Sprawdza, czy na pewno nie ciężkie, czy dam sobie radę.

W kawiarni ktoś się zapytał co z ręką.

Wchodzę do windy, obcy ludzie. „O, co się stało, upadłeś?“.

Autobus. „O, dečko ze złamaną ręką? Może ktoś ustąpi?“.

Przypadkowa kawiarnia. Zbieram się do wyjścia. Niezgrabnie naciągam kurtkę zdrową ręką na ramię. Jakoś się naciąga. Jednakże jakiś pan od razu podrywa się z sąsiedniego stolika, żeby pomóc.

I tak dalej.

Spotykam znajomego – pewnie na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy w życiu go widziałem. Przejdziemy się, usiądziemy na kawę.

Ludzie albo mają faktycznie więcej czasu, albo po prostu większą skłonność do dzielenia się nim.

Nie mówię, że tak non-stop. Że tylko wychylisz zza drzwi nos i się zaczyna „życie towarzyskie“. Bez przesady. To spore miasto. Zapędzone. Mimo wszystko bliżej mu do Warszawy niż na przykład do takiej Vinicy czy Berova. Ale jednak mieszkam tu ledwo miesiąc i statystyka zwykłych, drobnych, ciepłych interakcji w przelocie, wydaje się być całkiem dobra.

W Rembertowie od 6 lat robię zakupy w tej samej Biedronce. Na ulicy mijam te same twarze. Zawsze tak samo milcząco. Naszym trybem domyślnym jest jednak „nienaruszanie czyjejś przestrzeni“. Czasem do bólu.

Przewijanie do góry